środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 28

... zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach stał Łukasz, brat Piotrka.

- A co ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona.

- A wypisali mnie wczoraj i dzisiaj przyszłem do was w odwiedziny.

- Wchodź. - zaprosiłam go do środka - Czego się napijesz?

- Może herbaty, ale słabą. Cześć Pit. - powiedział wchodząc do pokoju i witając się z bratem.

- Jak się czujesz? - zapytał Pit.

- A dobrze, lepiej niż wcześniej. A wy jak się czujecie?

- Dobrze. Ja powoli dochodzę do siebie, a Iga jak na 4 miesiąc to wyśmienicie.

Rozmawialiśmy jeszcze dobre dwie godziny przy herbacie i ciastach. Koło 21 po Łukasza przyjechali teściowie tak na wszelki wypadek, by po drodze mu się nic nie stało. Chwilę porozmawialiśmy przy drzwiach i pojechali. Razem z Pitem umyliśmy się i poszliśmy spać.

Następnego dnia rankiem obudził mnie jakiś hałas dobiegający z kuchni. Pita nie było w łóżku. Wstałam na zegarku była godzina 8.36. Weszłam do kuchni, a mój mąż robił śniadanie.

- Cześć kochanie. A powiedz mi co ty tu robisz? - zapytałam.

- Ooo... cześć. A śniadanie robię. A ty już wstała? - zapytał lekko wystraszony.

- A no wstałam, bo ktoś robi śniadanie w kuchni i doszły do mnie zapachy.

- To miała być niespodzianka.

- O jak miło.

Po śniadaniu Pit poszedł na badania kontrolne, a ja zostałam w domu. Po kilku godzinach (4 godzinach) Pit jeszcze nie wrócił. Zaczęłam się niepokoić. Dzwoniłam i dzwoniłam a on nie odbierał. Wreszcie napisał SMS, że zaraz wróci. Chwilowo się uspokoiłam, dalej nie wiedząć gdzie on jest i robi. Po półgodzinie wrócił do domu z bukietem róż.

- Gdzie byłeś? - zapytałam go jak wszedł do mieszkania.

- Najpierw poszłem na badania i były kolejki, i czekałem koło godziny, później poszłem na "lekki" trening. Przepraszam, że ci nie powiedziałem.

- Dobrze, że ci się nic nie stało, ale następnym razem mów mi takie rzeczy.

- OK. Zapominałem ci powiedzieć, jeszcze raz przepraszam.

- Przeprosiny przyjęte. Chodź na chwilę. - wzięłam go za rękę i zaciągnęłam do sypialni.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzień dobry w Nowy Rok 2014!!!
Więc zdarzyłam napisać kolejny rozdział 28 (Krótki ja zwykle:( )
29 rozdział nie wiem kiedy się ukarze, zobaczymy.
Więc opowiadajcie jakie macie postanowienia noworoczne, jakie prezenty pod choinkę dostaliście.
Ja dostałam rękawiczki od Mikołaja.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Kolejne krótkie info:(

Przepraszam Was, ale muszę to zrobić. 
Zawieszam bloga na czas nieokreślony. :(
Poprostu się nie wyrabiam.
Możliwe, że będę sporadycznie dodawać kolejne losy Pita i Ignasi.
Jeszcze raz przepraszam.
Mam nadzieje, śe się nie pogniewacie.
Jeśli będziecie mieli do mnie jakieś pytania to prosze mi je zadawać na asku. (adres poniżej:
---------------------------------------------------------------------------------

niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 27

Weszliśmy razem do środka w milczeniu.

- Co się stało? - spytał się Piter rodziców i brata.

- Musimy ci coś powiedzieć. - powiedział brat Piotra.

- No... więc...

- Łukasz ma nowotwór jelita grubego i poszukuje dawcy. - powiedziała moje przyszła teściowa.

Po tych słowach zapadła niezręczna cisza. Sama nie wiedziałam co powiedzieć. Po chwili namysłu przerwałam tą ciszę i powiedziałam.

- Może pojedźmy teraz do szpitala i się z Piotrkiem zbadamy i wtedy zobaczymy czy któreś z nas może być dawcą.

- Dobry pomysł - powiedział przyszły mój teść.

- No to jedziemy.

Pojechaliśmy w piątkę do pobliskiego szpitala. Zbadaliśmy się, po pół godzinie czekania wiedzieliśmy, że Pit będzie dawcą, a ja nie z oczywistych powodów. Termin moją tydzień po naszym ślubie.

2 miesiące później

Od dwóch tygodnia jestem panią Nowakowską. Ślub i wesele odbyły się bez najmniejszych problemów. Operacja też się powiodła. Łukasz powoli wraca do zdrowia. Jeszcze parę tygodnia potrzymają go do polepszenia stanu zdrowia.

Wracając do naszego wesela. Od gości zaproszonych i przybyłych dostaliśmy mnóstwo prezentów i tych rzeczowych jak i tych pieniężnych. Sporo tego było. Wszyscy byli zadowoleni. A Ignaczakowie wyszli na prostą. Kilka razy spotkałam się z Iwoną i rozmawialiśmy o dzieciach. Dawała mi rady co mam robić i nie tylko ona mi je dawała. Następnego dnia byłam umówiona na kolejną wizytę u pani ginekolog. Zrobiła mi USG, zmierzyła ciśnienie i zapisała na kolejną wizytę. Z dzieckiem wszystko było w porządku. Tego samego dnia wieczorem pojechałam odebrać Piotra z szpitala. Wypisali go z garścią przeróżnych tabletek. Resztę wieczoru spędziliśmy w domu oglądając mecz, później film, kiedy nagle....
---------------------------------------------------------------------------------
 Cześć wszystkim. Wróciłam z nowym rozdziałem. Mam nadzieję, że wam się spodoba i przepraszam, że tak długo musieliście czekać.
Przepraszam za błędy i literówki.
Przepraszam Was jeszcze za to, że taki krótki.
Co myślicie na temat nowego trenera naszej reprezentacji?
PS. Znacie jakiś fajny film na wieczór?

sobota, 26 października 2013

Tutututum......

Dobra informacja dla czytających mojego bloga. 
Za jakiś tydzień pojawi się nowy post. Myślę, że wytrzymacie? Mam nadzieje, że tak. A poza tym jak tam w szkole? Bo u mnie bardzo ciężko. Prawie dzień w dzień mam kartkówkę lub sprawdzian. Po prostu masakra. Wy też tak macie?
------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 7 października 2013

Info :)

Siema wszystkim. Przez jakiś cza nie będę dodawała kolejnego rozdziału, gdyż mam problemy z internetem i masę sprawdzianów i kartkówek. Myślę, że mnie dobrze rozumiecie i wybaczycie moją nie obecność. Mam nadzieje, że za niedługo wstawie, kiedy nie wiem. Zobacze jak się wyrobie. Dozobaczenia. :) 
-----------------------------------------
ASK <------ pytajcie
TWITTER <------ obserwujcie
Dear Darlin <----- słuchajcie

sobota, 28 września 2013

Rozdział 26

Do końca się rozbudziłam. Była 8.45. Sobota. Piter jeszcze spał. Poszłam do kuchni zrobić sobie herbatę. Zanim zagotowała się woda zdążyłam jako tako umyłam się i przebrałam w "domowe" ubranie. Przygotowywując produkty na śniadanie w kuchni pojawiła się Piotrek.

- Cześć, kochanie. - powiedział całując mnie w usta.

- Cześć. Zjesz śniadanie.

- Z chęcią. A co robisz?

- Tosty.

Po zjedzeniu śniadania porozmawialiśmy na temat ślubu. Ustaliliśmy, że przed urodzeniem dziecka musimy się jakoś wyrobić.

Tydzień później

Ślub mamy za dwa miesiące. Rozdaliśmy prawie wszystkie zaproszenia. W niedziele po powrocie z kościoła wybraliśmy imię dla dziecka. Jeszcze nie wiemy jaka to płeć, ale po wybraliśmy po dwa imiona: męskie (Arkadiusz, Filip) i żeńskie ( Aleksandra, Martyna). Po obiedzie, na którym zjedliśmy krokiety z barszczem, poszliśmy na spacer. Rozmawialiśmy jak będzie wyglądało nasze wesele. Za świadków wzięliśmy moją Agnieszkę i brata Piotra Łukasza. Po drodze do parku spotkaliśmy Ignaczaków.

- Cześć kochani - powiedziałam witając się z Iwoną

- Cześć - odpowiedzieli chórem

- Gdzie się wybieracie?

- Właśnie jedziemy kibicować Sebastianowi, bo gra w meczu finałowym w piłkę nożną.

- Ooo... to miło. A długo już gra?

- Z jakieś 1,5 roku, ale mam cichą nadzieje, że pójdzie w moje ślady. - zaśmiał się Igła.

- No to dobra nie będziemy Was zatrzymywać. Jedźcie już, bo się jeszcze spóźnicie. Trzymajcie się. - powiedział Piter i pożegnaliśmy się.

W drodze powrotnej rozmawialiśmy tym razem o rodzicach chrzestnych naszego dziecka.

- Matką chrzestną będzie moja siostra, a ojcem twój brat. Ok?

- Dobra. O tym samym układzie myślałem.

Docierając do mieszkania, przed nim czekali na nas rodzice Pita i jego brat.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy i literówki.
Jak Wam minął miesiąc szkoły?
Bo mi tak średnio
Przepraszam Was jeszcze za to, że trochę zaniedbałam bloga.
Ale no cóż szkoła, klasa maturalna.
Myślę, że mnie rozumiecie.

sobota, 14 września 2013

Rozdział 25

Gdy tylko Pit wrócił powiedziałam mu to tym liście. Oboje usiedliśmy przy stole w kuchni. Wzięłam nóż i go otworzyłam. Były w nim zdjęcia z tej pamiętnej imprezy. Nasze i nie tylko nasze zdjęcia oraz mały liścik, który brzmiał następująco:

Cześć kochani!
Przepraszam Was, że nie wysłałam ich pocztą ani nie wręczyłam osobiście, ale mamy małe problemy finansowe. A przechodziłam obok waszego domu i postanowiłam je zostawić, ale nikogo nie było w domu więc wsadziłam do skrzynki. Mam nadzieje, że wam się spodobają.
Wasza Iwona

Chwilę siedzieliśmy w ciszy i zdziwieniu. "Kurczę, Ignaczakowie mają mały problem z kasą." pomyślałam.

- Hej, Iga. Może im jakoś pomożemy i odwdzięczymy się za te zdjęcia.

- Wiesz co... o tym samym pomyślałam. Może zadzwoń do Krzyśka i zaproś ich dzisiaj na kolację.

- Ok. Już dzwonię. - Piter wyciągnął telefon z spodni, wybrał numer do Igły i zadzwonił.

Po półgodzinnej rozmowie Piotra z Igłą umówili się na 18.30 u nas, więc zaczęłam robić lazanię, sałatkę i mini przystawni. Piotrek w tym czasie poszedł do sklepu naprzeciwko po jakieś napoje. Przyszli parę minut po 18. Przywitaliśmy się i razem we czwórkę usiadaliśmy do nakrytego stołu w salonie (Sebastian i Dominika zostali u dziadków). Zjedliśmy lazanie przy rozmowie następnego sezonu chłopaków w Resovii i o paru innych rzeczach. Po kolacji z Iwoną pozanosiłyśmy naczynia do kuchni. Wstawiłam je odrazu do zmywarki. A chłopaki dorwali się do telewizora i zaczęli oglądać mecz Delecta - Jastrzębski Węgiel. 

- Iwona. Co u was się dzieje? Znalazłam zdjęcia w skrzynce.

- Wiesz co... - głęboko westchnęła i zaczęła dalej mówić - Rok temu kupiliśmy nowy laptop dla Sebastiana na raty i zalegamy z dwoma, bo listonosz nie raczył ich do nas dostarczyć listu z opłatą.

- Jak chcecie możemy w jakiś sposób wam pomóc?

- Nie, nie trzeba. Jutro akurat jesteśmy umówieni w tej sprawie, ale dzięki, że zapytałaś.

- Ok. Wiesz, że zawsze możecie na nas liczyć.

Obie przytuliłyśmy się do siebie i wróciłyśmy do chłopaków. Potem z Pitem poinfornowaliśmy ich o naszym dziecku. Zaczęli nam gratulować i tak rozmawialiśmy o dzieciach do godziny 23, i Ignaczakowie poszli do domu. My posprzątaliśmy do końca salon i poszliśmy spać. I znowu mi się dziwny sen, który przyśnił mi się rankiem i przestawiał się tak:

Był letni i ciepły wieczór. Razem z przyjaciół mi siedzieliśmy przy ognisku u kolegi, Nagle zerwał się silny wiatr. Szybko wzięliśmy wszystkie rzeczy i pobiegliśmy do domu. Nie był prądu i usłyszeliśmy szept: "Nie ma was, nie ma was." Więc nasz Przemek (tak miał na imię kolega, u którego było ognisko) zadzwonił do swoich rodziców, a jego rodzice stwierdzili, że go nie znają. Przyjrzałam się jego rodzinnym zdjęciom i go nie było na nich i od razu powiedziałam wszystkim. Poszliśmy na cmentarz i znaleźliśmy jego grób, na którym było napisane, że żył tylko 5 miesięcy. Po chwili usłyszeliśmy wycie wilka.

 I w tym momencie obudziłam się, gdyż pies sąsiadów zaczął szczekać.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy i literówki.
Jak tam w szkole? Macie już zapowiedziane lub czy mieliście jakieś kartkówki? Bo ja już tak.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
TWITTER

piątek, 13 września 2013

The Versatile Bloggger

Dziękują za nominację:)

Zasady konkursu:
1.Podziękuj nominującemu na jego blogu.
2. Pokaż nagrodę The Versatile Blogger.
3. Napisz 7 faktów o sobie.
4. Nominuj 15 blogów, które na to zasługują.
5. Poinformuj ich o tym.


7 faktów o mnie:
1. Mam na imię Emilia.
2. Chodzę do technikum.
3. Mam zamiar iść na studia.
4. Ulubieni siatkarze to: Nowakowski, Ignaczak, Winiarski
5. Ulubiona książka: Diabeł ubiera się u Prady
6. Mam rodzeństwo.
7. Mieszkam w Makowie.

Nominowane blogi:
http://zsiatkowkacalezycie.blogspot.com/
http://beenoughopowiadanie.blogspot.com/
http://iwannashelteryou.blogspot.com/

Nagroda:


PS. Nowy rozdział ukarze się możliwe że jutro lub w niedziele

środa, 11 września 2013

Cześć :)

Siema wszystkim, który czytają mój blog przepraszam, że tak długo nie dodaje nowych postów, ale wiecie szkoła się zaczęła, za bardzo nie mam czsu wchodzić na niego, ale postaram się dodać nowy rozdział jak najszybciej się da. I jeszcze raz przepraszam. Pozdrawiam. :)

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 24

Po zrobieniu badań pani doktor stwierdziła jedno znacznie i na 100%, że jestem w ciąży w 2 tygodniu i zapisała mnie na kolejną wizytę za miesiąc. Podziękowałyśmy i poszłyśmy na spacer na spokojną, szczerą rozmowę.

- I co teraz? Przecież ja se nie poradzę. - powiedziałam

- Jak "i co teraz?" Urodzisz zdrowe, śliczne dziecko. Powiesz Pitowi, rodzicom, jego rodzicom. A poza tym masz mnie i ich. Na pewno  Ci pomożemy. - pocieszyła mnie Aga.

Zaszłyśmy do księgarni. Kupiłam książkę na temat wychowania dziecka (tak na wszelki wypadek), bo kompletnie byłam zielona w tych sprawach. Potem zrobiłyśmy zakupy i poszłyśmy do mojego domu.

- Zrobić Ci herbatę? - spytałam

- Ok. Możesz zrobić. Kiedy zadzwonisz do Piotrka?

- Dzisiaj wieczorem.

Jeszcze porozmawiałyśmy i Agnieszka poszła koło 18. Półtorej godziny siedziałam w ciszy w przyciemnionym pokoju. Wreszcie zadzwoniłam do Piotra. Odebrał po drugim sygnale.

- Halo?

- Cześć, kochanie.

- Ooo... Cześć. Jak tam w domku?

- Dobrze. Bardzo tęsknię za Tobą. A jak u Was?

- Też dobrze. Za tydzień wracamy. Rozegramy półfinał i później jak się uda, mam taką nadzieję, finał. U Ciebie na pewno wszystko wporządku? Bo jakiś smutny głos masz?

- No... Nie do końca jest dobrze. Jest jedna sprawa, o której powinieneś wiedzieć i nie jest ona na telefon. Więc powiem Ci o niej jak wrócisz.

- Ok. Jak wrócimy to odrazu o tym porozmawiamy.

Ten tydzień minął bardzo szybko, a ta wieść na szczęście nie rozeszła się po wszystkich. W pracy nikt nie wiedział oprócz Agnieszki i chwała jej za to, że nie jest taką plotkarą i nie rozgadała. Tego dnia, którego Pit wracałz złotym medalem, powoli sprzątnęłam cały dom. Koło 14 byli na lotnisku w Warszawie, Później obiad u premiera, no i wreszcie każdy wracał w swoją stronę do domu. Piotr był w mieszkaniu o 19.47. Rzucił wszystkie torby przy drzwiach do łazienki i podbiegł do mnie siedzącej na kanapie i oglądającej telewizję.

- Cześć kochanie. Więc o jakiej sprawie chciałaś mi powiedzieć? - powiedział całując mnie w usta.

- Cześć, mój mamucie. Po pierwsze chciałam ci pogratulować złotego medalu, a po drugie chciałam cię poinformować, że...

- Że...?

- Będziemy mieli dziecko. - Piter zaniemówił z wrażenia i po chwili rzuciliśmy się w ramiona i oboje zaczęliśmy płakać z szczęścia. Po 20  zadzwoniliśmy do rodziców z tą nowiną.

Tydzień później

Zaczął się następny rok zajęć na uczelni. Pracowałam w weekendy w pobliskim szpitalu przez 6 godzin. Gdy któregoś dnia sprawdzając pocztę w skrzynce znalazłam list bez znaczka. Zastanawiając co w nim jest weszłam do mieszkania. Postanowiłam poczekać z jego otwarciem do przyjazdu Piotrka.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam Was:
- Za tak późne dodanie kolejnych losów Pita i Igi
- Za literówki i błędy
- Za trzymanie Was w niepewności
Został nam ostatni tydzień wakacji. Macie jakieś plany na wykorzystanie go?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

piątek, 23 sierpnia 2013

Hmmm......

No więc jutro pojawi się kolejny rozdział mego opowiadania. Myśle, że napisze jeszcze kilka rozdziałów i epilog no i KONIEC. Teraz możecie napisać swoje żale wziązanie z moim opowiadaniem.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Krótka informacja :)

Przepraszam, że ostatnio nie dodałam żadnego posta, ale miałam zakręcony tydzień. Mam nadzieje, że w tym tygodniu coś się pojawi. I jeszcze raz bardzo przepraszam.

środa, 7 sierpnia 2013

The Versatile Blogger

The Versatile Blogger

Dziękuję za nominację Stay :) i jej bloga http://sztuka-zycia-to.blogspot.com/

 
Zasady konkursu: 

1. Podziękuj nominującemu na jego blogu2.Pokaż nagrodę The Versatile Blogger u siebie na blogu3. Napisz 7 faktów o sobie4. Nominuj 15 blogów które na to zasługują5. Poinformuj ich o tym    
7 faktów:
1. Mam na imię Emilia.
2. Kibicuję naszej reprezentacji Polski w piłce siatkowej.
3. Interesuję się siatkówką koło 4 lat, oprócz niej interesuję się wszystkim po trochu.
4. Moim ulubionym sportowcem jest Krzysztof Ignaczak, Marcin Gortat, Bartosz Kurek.
5. Pasjonuję mnie fotografia.
6. Nie lubie zakłamanych i zadufanych w sobie ludzi.
7. Od jakiegoś czasu wybieram się na mecz siatkówki

Nominowane blogi:

http://zsiatkowkacalezycie.blogspot.com/
http://beenoughopowiadanie.blogspot.com/
http://volleyball-always-in-my-head.blogspot.com/
http://carmencerrodreams.blogspot.com/
http://nobody-sees-nobody-knows.blogspot.com/2013/07/chapter-five.html
http://4volleyball44.blogspot.com/
http://parkiet-siatka-mikasa-moje-marzenie.blogspot.com/

Przepraszam, że tak mało. Internet mi coś szwankuję i kilka blogów nie chciało mi się załadować.

Rozdział 23

Był słoneczny piątek. Po pracy odrazu poszłam do domu. po przekroczeniu progu zaczęło mi się zbierać na wymioty. Szybko pobiegłam do łazienki. "Pewnie to zatrucie" pomyślałam. Ale nic mi nie przechodziło. Wzięłam z 4 tabletki i nic nie pomagały. Nagle zadzwoniłam moja komórka. Aga. Wzięłam ją z komody i odebrałam.

- Cześć, Iga. Może dziś gdzieś pójdziemy na jakieś babskie pogaduchy?

- Cześć, Aga. Z chęcią bym poszła, ale jakoś źle się czuję. Chyba czymś się zatruła.

- Ooo... Szkoda. Mam pomył. To ja przyjdę do ciebie. Ok?

- Ok. Jak chcesz oglądać mnie w takim stanie to przyjść.

Po 15 minutach Agnieszka już była. Zaczęła mnie przepytywać jak na komisariacie. Powiedziałam jej, że to pewnie zatrucie i co jadłam i robiłam przez ostatni tydzień. Jesteśmy z Agnieszką najlepszymi koleżankami (jak i z Madzią) i nie uważała tego za zatrucie.

- Robiłaś test ciążowy? - spytała nagle.

- Nie, niby po co?

- No jak to po co? Możliwe, że jesteś w ciąży.

- Eee... tam. Za nie długo mi to przejdzie.

- A Pit gdzie jest? Już wie, że będzie ojcem?

- Pit ma zgrupowanie w Spale na ME i nie wiem, bo nie jestem w ciąży.

- Wiesz co? Zaraz przyjdę.

Agnieszka wybiegła jakby poparzona. Nie minęło 10 minut, a była już spowrotem z trzema testami ciążowymi. I nagle rzuciła do mnie takie słowa:

- Idź zrób, bo jak nie to...

- Ok, dobra. Już idę robić.

Po kilku minutach czekania pierwszy wyszedł pozytywny (czyt. dwie kreski). "Kurczę, to nie może być prawda." - pomyślałam

- I jak? - usłyszałam zza drzwi.

- Dwie kreski.  - odpowiedziałam.

- Zrób następne.

Zrobiłam dwa kolejne. Jeden wyszedł negatywny, a drugi pozytywny.

- I co, i co?- niecierpliwiła się Aga.

- Sama zobacz.

- Nie no musisz iść do ginekologa.

- W poniedziałek pójdę.

-Nie idziemy teraz.

Po tych słowach Aga pociągnęła mnie za rękę w stronę drzwi. Wzięłam ostanie badania i kilka potrzebnych rzeczy wsadziłam do torebki i pojechałyśmy do szpitala. Po wejściu do budynku skierowałyśmy się w stronę rejestracji. Pani, która tam siedziała powiedziała, że akurat ginekolożka nie ma pacjentów, więc możemy tam iść. Przyjęła nas miła pani doktor Dagmara Stefaniuk.

- Dzień dobry.

- Dzień dobry. Proszę siadać. - wskazała na krzesełka koło biurka. - Nazywa się pani ...

- ... Ignacja Kaczmarczyk.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam za błędy i literówki.
I kolejny rozdział za nami. 
Myślę, że wam się spodoba. :)

wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 22

Odebrał Pit. Dzwonili z policji mówiąc, że znaleźli właściciela auto, którego Piotrek ukradł na tej pamiętnej imprezie. to był samochód prezesa ZAKSY, który był na weekendowym urlopie w Rzeszowie. Z jednej strony to dobrze, że nie zgłosił kradzież. Stwierdził, że za taki czyn nie pociągnie Pita do sądu. Dla niego był ważnie, że auto było całe, a Piotrek dostał tylko pisemne pouczenie.

Wieczorem poszliśmy przejść się po parku. Po drodze zaszliśmy do kina na komedie "Gorący towar". Kiedy film się skończył chwilę jeszcze postaliśmy przed kinem i poszliśmy do całodobowej kawiarni. Usiadaliśmy przy stoliku i patrzyliśmy w gwiazdy.

- Piter?

- Słucham?

- Kocham Cię. - powiedziałam łapiąc go za rękę.

- Ja Ciebie też kocham.

Po tych słowach przytuliliśmy się mocno do siebie. Po powrocie do domu zmęczeni poszliśmy spać, ale przed snem zaczęliśmy się kochać.

Następnego dnia wstaliśmy razem z promieniami słońca. Gdy Piter był w łazience zrobiłam śniadanie i kawę. Później umyłam się, przebrałam i poszłam do pracy. Pit wyszedł pół godziny później. Jeszcze zostało mi dwa tygodnie pracy i kolejny rok studiów. Dzisiejszy dzień minął mi bardzo szybko. Wychodząc z budynku koło 14 napotkałam Igłę.

- Cześć Krzysiu.

- Cześć. Jak tam? Piter mówił, że właściciel się znalazł.

- Dobrze. A tak znalazł się. Podobno był na urlopie.

- Zjesz z nami obiad?

- Z miłą chęcią.

Chwilę jeszcze poczekaliśmy na Pita oraz Iwonę i razem poszliśmy do pobliskiej restauracji. Po zjedzonym obiedzie i dość długiej rozmowie pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją drogę.

Z Piotrem weszliśmy do mieszkania, przebraliśmy się i powędrowaliśmy na kanapę odpoczywać. Włączyliśmy telewizor i oglądaliśmy mecz tenisowy (Janowicz-Novak).

- Iga. Co byś powiedziała na dzieci?

- Dzieci?

- Tak, dzieci.

- Myślałam o tym kiedyś i bardzo bym chciała je mieć z przystojnym facetem, który siedzie teraz koło mnie i słucha co ja mu mówię. - powiedziałam i pocałowałam go w usta.

- Też bym chciał je mieć z piękną kobietą, która przed chwilą przykleiła się do mnie i całuje.

Po tych słowach nie mogliśmy się oprzeć i kolejny raz się kochaliśmy. Potem przenieśliśmy się do sypiali gubiąc przy tym ubrania i tam zostaliśmy do samego rana.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy i literówki.
Jak minął Wam miesiąc wakacji? Bo mi bardzo szybko.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ


piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 21

- Iga, to ja.

- Piter, ale mnie wystraszyłeś. Co ty tu robisz o tej porze?

- Ja... Ja właśnie wracam z spotkania.

- Z jakiego spotkania?

- A mieliśmy z chłopakami taki męski wieczór no i dopiero teraz się rozeszliśmy. No to co idziemy do domu czy będziemy tak tu stać?

- Idziemy. - powiedziałam z uśmiechem na ustach.

Wzięliśmy się za ręce i poszliśmy w kierunku naszych mieszkań.

- Iga?

- Tak?

- Dużo myślałem o tym i nie wiem czy się na to zgodzisz.

- Nad czym tak myślałeś?

- Bo ty mieszkasz sama, ja mieszkam sam i czy.... - stanął naprzeciwko mnie i złapał mnie za ręce - ... byś zamieszkała razem ze mną pod jednym dachem?

- Oczywiście, że tak - powiedziałam ze łzami w oczach i szybko do niego się przytuliłam.

Po drodze rozmawialiśmy o tej sprawie. Ustaliliśmy, że jutro poszukamy wspólnie jakiegoś mieszkania, żeby Piter miał blisko na Podpromie, a ja blisko na uczelnie.

W niedziele obudziłam się po 8. W piżamie poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kawę, zjadłam serek wiejski z rzodkiewką i szczypiorekiem. Po śniadaniu przebrałam się i zasiadłam do laptopa poszukując jakiegoś mieszkania dla nas. O 12 zadzwoniłam do Pita. Po 10 minutach przyszedł do mojego mieszkania.

- Cześć, kochanie. Znalazłaś coś?

- Cześć. Tak. Znalazłam dwa mieszkania. Jedno jest 2 km od Podpromia i kilka przystanków do uczelni, a drugie na Słowackiego.

- Właśnie też patrzyłem to na Słowackiego i najbardziej mi się spodobało.

- No właśnie mi też te się podoba.

- Dzwoniłem pod ten numer i powiedziałem, że możemy jutro przyjść koło 14.

- Ok. Możemy iść zobaczyć.

Następnego dnia po pracy poszliśmy do owego mieszkania. Obejrzeliśmy je i spodobało nam się. Odrazu ustaliliśmy ternim podpisania umowy o kupnie na następny dzień. Za dwa dni oboje powoli przenosiliśmy swoje rzeczy do niego. Było już urządzone, ale parę rzeczy urządziliśmy po swojemu, niektóre powywalaliśmy. Swoje "byłe" mieszkania wystawiliśmy na sprzedasz gdzie się da. Zgłosiło się parę osób na kupno. Jedno sprzedaliśmy starszemu małżeństwu, a drugie wynajęliśmy studentom. W drugim weekendzie września zrobiliśmy parapetówkę dla znajomych. Każdy coś przyniósł. W poniedziałek przyjechali moi rodzice z Kacprem i Piotra rodzice. Zjedli u nas obiad i pojechali. Gdy zamknęliśmy drzwi zadzwonił telefon.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy i literówki oraz za to że taki krótki. (tymczasowy brak weny)
Kto jedzie na ME?
Zapraszam do komentowania.

sobota, 20 lipca 2013

Rozdział 20

Rankiem, w sobotę, obudził mnie telefon. "Oj Boże jest sobota. Dajcie mi się wyspać." pomyślałam, ale odebrałam z niechęcią.

- Iga?

- Przy telefonie.

- Cześć to ja Madzia. Słuchaj jest sprawa.

- Cześć jaka?

- Robimy z Kaśką, naszą dawną kumpelą, zjazd klasowy z ogólniaka za tydzień i dzwonimy do wszystkich. Będziesz?

- Madzia, daj mi się zastanowić. Ok?

- Ok. Obudziłam cię?

- Szczerze to tak. Obudziłaś mnie. Przedzwonię do ciebie wieczorem albo jak się już zastanowię.

- Dobra. Do usłyszenia. Pa.

Odłożyłam słuchawkę, spojrzałam na zegarek była 7.42, zamknęłam oczy i zdrzemnęłam się jeszcze jakieś pół godziny. Gdy wstałam dostałam SMS-a od Agnieszki z pytaniem czy nie przeszłabym się z nią do kina. Odrazu odpisałam, że z miłą chęcią pójdę. Poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Przebrałam się i zaczęłam porządkować szafki w kuchni (czyt. wszystkie przeterminowane produkty powyrzucać, poukładać talerz, itp.).

Koło godziny 13 zadzwoniłam do Madzi obwieszczyć, że zjawię się na spotkaniu klasowym i porozmawiałam z nią jeszcze parę minut (jakieś 48). Nie minęło 5 minut do drzwi zadzwonił kurier z paczką. Podpisałam, że odebrałam przesyłkę i zamknęłam drzwi. Obejrzałam ją ze wszystkich stron (ja tam nic nie zamawiałam przez internet). Wreszcie znalazłam adres nadawcy. Rodzice. Co oni mi mogli przysłać. W pokoju dziennym na kanapie otworzyłam ją. W środku znajdowały się ciuchy, które zapominałam spakować ostatnim razem jak byłam u rodziców i list napisany przez mamę.

   "Droga córko!

   Zrobiwszy porządki w całym domu natknęłam się na twoje ubrania, które  nie spakowałaś ostatnim razem jak byłaś u nas. Spakowałam Ci jeszcze dwa kubki. Twoje ulubione.

Pozdrawiam Twoja mama 

PS. Kacper czuję się dobrze. Jedzie z Kubą na tydzień do Gdańska."

"Och ta mam. To dobrze Kacper czuję się lepiej i jedzie z Kubą, naszym stryjecznym bratem, do Gdańska" pomyślałam.

Była już 17. Ubrałam się (2), zrobiłam makijaż i poszłam na umówione miejsce, które ustaliłam z Agnieszką. Już czekała ubrana w spódniczkę, T-shirt i jeansową kurteczkę (1) i razem ruszyłyśmy w stronę Cinema City. Weszłyśmy do środka. Podeszłyśmy do tablicy, na której wyświetlane były filmy, które puszczają na ten wieczór. Po chwili zastanowienia wybrałyśmy "Kac Vegas III" o 18.30. Miałyśmy jeszcze pół godziny więc poszłyśmy po coś do jedzenia. Kupiłyśmy dwie litrowe cole, dwie paczki chipsów i paluszki oraz wstąpiłyśmy przed seansem do WC. Po obejrzeniu filmy była godzina 20.36 i spacerkiem przeszłyśmy się po mieście.

Koło 22.20 pożegnałyśmy się i każda poszła w swoją drogę. Przechodząc przez park, który nie był wystarczająco oświetlony (bałam się przez niego przechodzić, ale to była najkrótsza droga do domu), nagle ktoś złapał mnie od tyłu. Zaczęłam się szarpać. Gdy nagle usłyszałam znajomy głos.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy i literówki.
Kolejny rozdział za nami. Już 20.
Zapraszam do komentowania, oceniania.
Może macie jakie pomysły albo jakieś "ale" do mojego bloga.

wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 19

- ... że ukradłem komuś samochód.

- Jak to ukradłeś?

- Nie wiem jak. Nie pamiętam.

 - To musimy odnaleźć tą osobę, której ukradłeś ten samochód albo zgłosić się na policję zanim ta osoba zgłosi kradzież auta.

- Nie, nie!!!

- Ta jaki masz pomysł?

Po długiej naradzie uzgodniliśmy, że jutro po treningu pójdzie na policję, a wieczorem przyjdzie mi zdać relację. Odprowadziłam go do jego mieszkania, później wróciłam do siebie. Przez jakiś czas myślałam nad tą całą sytuacją. "Kiedy? Jak on to zrobił? Przecież przez większość czasu był przy mnie. Chociaż pod koniec mi gdzieś uciekł i do domu wracałam sama. Kurczę."

Następnego dnia, w piątek, wstałam po  6. Udałam się do łazienki, umyłam się, ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż. W kuchni zjadłam śniadanie i wypiłam małą, czarną kawę. O 7.11 wyszłam z mieszkania do pracy. Przed budynkiem spotkałam naszego najlepszego libero reprezentacji, jak i Resovii Igłę.

- Cześć. Jak się czujesz?

- Cześć Iga. W miar dobrze. Piter ci mówił co zrobił tamtego wieczoru?

- Tak mówił. A ty wiesz coś więcej na ten temat?

- Nie. Wiem tyle samo co ty. W tym samym czasie wychodziliśmy. Przy pożegnaniu gdzieś się zawieruszył i później go nie widziałem. Z tobą przypadkiem nie wracał?

- Właśnie nie. Sama wróciła. Na początku kawałek szłam z Lotmanami i myślałam ze Pit idzie za nami, ale go nie było. Dzisiaj idzie na komisariat po treningu, a wieczorem ma mi zdać relację. Mam prośbę do ciebie.

- Jaką?

- Mógłbyś, oczywiście jak masz czas, pójść tam z nim.

- Ok. Nie ma sprawy.

- Dziękuję. - powiedziałam i mocno go przytuliłam.

Razem weszliśmy do budynku. Ja poszłam do pokoju statystyk, a Igła na salę. Po uzupełniałam okresowe badania, zleciłam dodatkowe badania niektórym siatkarzom. O 13 skończyłam pracę i poszłam na zakupy. Po powrocie do mieszkania koło 14.30 rozpakowałam zakupy i zadzwoniłam do Madzi. Trochę pogadałyśmy ze sobą. Później przebrałam się w "domowe" ciuchy i zrobiłam duże pranie. Nim się obejrzałam była już prawie 18. 00. Przez myśl mi przeszła sprawa Piotra. Miał się zjawić. Przyszedł po 19. Powiedział jak było. W międzyczasie, jak mówił ,zrobiłam kolację i herbatę.

- Będziesz miał jakąś sprawę za to?

- Nie wiem jeszcze. Policja powiedziała, że za wcześnie, a po drugie muszą się skontaktować z właścicielem samochodu.

- A wiesz kto to jest? Powiedzieli ci?

- Nie, nie wiem. Oni nie udzielają takich informacji.

- Będzie dobrze - pocieszyłam go tuląc do siebie.

- Dziękuję, że jesteś przy mnie.

- Nie ma za co.

Pożegnaliśmy się i Piter poszedł do siebie. Zamknęłam drzwi i poszłam do kuchni pozmywać naczynia. O 22 byłam już w łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest i 19 rozdział.
Dziękuję za 5033 wyświetleń. Bardzo dziękuję.
Jak tam wakacje? Oglądaliście Uniwersjadę? Nasi o złoto.
Kto idzie z Was na trening z Możdżonkiem?
Przepraszam za błędy jakie zrobiła.

wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 18

Następnego dnia miałam wolne, więc obudziłam się później niż zwykle w takie dni. Cały dzień przechodziłam w piżamie. Zadzwoniłam do mamy koło 15, by dowiedzieć się jak czuję się mój brat, Kacper. Powiedziała, że za dwa dni go puszczają do domu i będzie jeszcze musiał za cztery dni po przyjeździe do domu jechać do szpitala na zdjęcie gipsu, szwy ma już ściągnięte. Po rozmowie z mamą zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i poszłam otworzyć. Za drzwiami stała moja koleżanka z roku, Agnieszka, która też pracuje w Podpromiu.

- Cześć.

- Cześć. Co ty tu robisz? Coś się stało? - zapytałam z niepokojem.

- Nie nic z tych rzeczy. Mam do ciebie małą prośbę.

- Jaką?

- Wiesz, teraz jadę na wakacje na dwa tygodnie. Bym ci dała klucze do mojego mieszkania i byś z dwa razy tam zajrzała i podlała kwiaty. Oczywiście jak masz czas i ci to nie będzie sprawiało żadnego kłopotu.

- Nie. Oczywiście, że zajrzę, nie ma sprawy.

- Ok. Dziękuję. Kiedyś ci się odwdzięczę.

Po zamknięciu drzwi położyłam klucze na szafeczce w przedpokoju i dalej leniuchowałam na kanapie. Wieczorem popisałam z Madzią na czacie, zajrzałam na pocztę i Facebooka. Koło godziny 20.30 wpadł do mnie Piter. Strasznie wystraszony. Przez jakiś czas nie mogłam go uspokoić. Gdy emocje u niego opadły  mocno mnie przytulił.

- Powiesz mi co się stało? - spytałam niepewnie.

Przez chwilę milczał, jakby zastanawiał się nad tym wydarzeniem.

- Chyba zrobiłem coś głupiego, bardzo głupiego.

- Piotrek, mów jaśniej, bo dalej nie wiem o co chodzi i co się z tobą dzieje.

Usiadł na kanapie, ja podążając za jego śladami, zrobiłam to samo.

- Nie wiem jak ci to powiedzieć. - zatrzymał się, szukając odpowiednich słów - To jest związane z wczorajszą imprezą. Narąbałem się w trzy dupy, chyba jak większość siatkarzy, a dowiedziałem się, że...

- Że co?

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy.
Mam nadzieję, że zauważyliście dwie strony które się pojawiły, więc zapraszam do zapoznania się z nimi. :)
Jesteście gotowi  na mecz z Bułgarią? Bo ja tak. Z tego co czytałam ma być transmisja w Polsacie. Już nie mogę się doczekać.

piątek, 5 lipca 2013

Rozdział 17

Piter się obudził.

- Co się stało? Krzyczałaś i cała jesteś mokra.

- To tylko głupi sen. Koszmar.

- Połóż się.

Położyłam się, a Pit mnie przytulił. Obudziłam się rano. Wstałam i poszłam do kuchni, gdzie na mnie czekła Piotrek z śniadaniem  i herbatą. Wspólnie zjedliśmy posiłek przy czym opowiedziałam mu co mi się śniło.

- Boję się. - powiedziałam.

- Czego?

- Że znowu coś się stanie.

- Jak to "znowu się coś stanie"?

- Wcześniej przeddzień twojego wyjazfu śniło mi się tornado, polana, moja dawna koleżanka. A następnego dnia zadzwoniła do mnie mama z wiadomością, że Kacper miał wypadek. A teraz ten morderca.

- Nie martw się, to tylko zbieg okoliczności i jakieś głupie wytwory twojej wyobraźni. Mi też czasem śnią się takie rzeczy i nic się nie dzieje. - powiedział trzymając mnie za ręce.

Po rozmowie Piter poszedł do siebie, a ja wzięłam prysznic, ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i poszłam na zakupy. Wróciwszy do domu zrobiłam plan na najbliższe dwa tygodnie, co mam kiedy zrobić.


  1. Dziś, środa, 14 sierpnia - zakupy (już zrobione)
  2. Czwartek, 15 sierpnia - posprzątać
  3. Piątek, 16 sierpnia - dokupić napoje
  4. Sobota, 17 sierpnia - zrobić ciasto i obiad na jutro
  5. Niedziela, 18 sierpnia - przyjąć gości
  6. Poniedziałek, 19 sierpnia - iść do pracy (przygotować hale na jutrzejszy mecz)
  7. Wtorek, 20 sierpnia - MECZ POLSKA - FRANCJA
  8. Środa, 21 sierpnia - mecz Brazylia - Rosja, po pracy spacer z Madzię i rajd po sklepach
  9. Czwartek, 22 sierpnia - pomoc w papierach
  10. Piątek, 23 sierpnia - wolne, wizyta u kosmetyczki
  11. Sobota, 24 sierpnia - wolne, wizyta u fryzjerki i w spa
  12. Niedziele, 25 sierpnia - FINAŁ LIGI ŚWIATOWEJ
  13. Poniedziałek; 26 sierpnia - konferencja prasowa
  14. Wtorek, 27 sierpnia - przygotowanie hali do meczu koszkówki, "mini party" w pracy po pracy
Minęły szybko te dwa tygodnie. Rodzice i rodzeństwo przypadło sobie do gustu. Chłopacy wygrali złoty medal ioczywiście musieliśmy to uczcić. Wszyscy siatkarze z żonami lub dziewczynami w klubie ucztowali do samego rana. Bliżej (i z drugiej strony) poznałam osoby z którymi się przez ten czas zżyłam. Koło 8 rano byłam już w mieszkaniu. Szybko umyłam się i poszłam spać. Obudziłam się dopiero po 15. Poszłam do kuchni zrobiłam herbatę i jakiekolwiek posiłek. Zadzwoniłam do Pita. Odebrał troche zaspany po 5 sygnale. Porozmawialiśmy jakąś godznię. Potem obejrzałam wiadomości i poszłam dalej spać.

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam żadnych postów, gdyż byłam na wakacjach i nie miałam dostępu do internetu, więc jeszcze raz przepraszam.
Jak tam po meczach z Argentyną? 
Jesteście przygotowani na dzisiejszy mecz z USA?